Herb Stowarzyszenia Wychowanków Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego im. Adama Asnyka w Kaliszu Weselny sukces czyli "Asnykowcy" na scenie

 Nie jestem kaliszaninem, ale nieodgadniony i nieprzewidywalny los sprawił, że kiedyś znalazłem się w tym mieście i ... tu zostałem. Od tego też czasu, a było to ładnych kilkanaście lat temu, zajmuję się niezwykle barwnymi dziejami tego miasta. Badane one są wprawdzie od szeregu dziesiątek lat, lecz nie wszystko w tej materii zostało już wyjaśnione i poznane. Do dnia dzisiejszego istnieje wiele "białych" plam. Wiele frapujących zagadek i tajemnic nadal czeka na wyjaśnienie bądź też choćby na uzupełnienie i zweryfikowanie.

Warto więc się tymi problemami zajmować, a zdobytą wiedzą o chlubnej przeszłości nadprośniańskiego "grodu" popularyzować, aby była znana i dostępna, aby nie tkwiła za muzealnymi i archiwalnymi kratami, aby nie trzeba było jej szukać na kartach uczonych rozpraw, aby wreszcie młodzi kaliszanie wiedzieli znacznie więcej, niż to, że "Kalisz z miast w Polsce najstarszy…". Tematów do badań pełno jest wokoło. Wystarczy tylko sięgać i brać. Chociażby taka część historii, którą określa się mianem oświaty, bądź szkolnictwa. Ale czy to może być interesujące? Jakieś tam programy, zeszyty, podręczniki, świadectwa, akta personalne nauczycieli, dzienniki szkolne itp. Przecież to nudne (i długie) jak przysłowiowe "flaki w oleju"! Ależ nie! Zapewniam, że i te "flaki" są smakowite i dobrze przyprawione. Może kiedyś napiszę o tym szerzej, ale tym razem chciałbym podzielić się kilkoma uwagami na nieco inny temat i jednocześnie zaapelować o pomoc w "załataniu" pewnych luk w naszej historycznej wiedzy. Trzeba bowiem pamiętać, że szkoła to nie tylko nauka i nie tylko nauką uczeń żył, żyje i żyć będzie. Jest przecież jeszcze bogata sfera zajęć, które zwą się pozalekcyjnymi. Kiedyś było ich znacznie więcej, a dzisiaj niestety - z olbrzymią stratą dla młodzieży jest ich coraz mniej. Trzeba tu również dodać, że ta właśnie działalność często nie zamykała się w szkolnych murach, lecz wychodziła na zewnątrz - do mieszkańców Kalisza i bez wątpienia sprawiała im nie lada przyjemność, a po latach przywoływała miłe wspomnienia. Jako przykład tej owocnej, wartej zapamiętania i stałego przypominania działalności można podać funkcjonowanie koła teatralnego (Sekcji Dramatycznej przy uczniowskiej "Samopomocy"), które istniało w latach trzydziestych naszego stulecia w "asnykowskim" gimnazjum. Jego pierwszym opiekunem był prof. Zygmunt Dzierżyński, a po nim młodymi aktorami zajął się prof. Stanisław Nowosielski. Warto tu również dodać, że utworzenie tego koła wynikało z faktu, iż ówcześni uczniowie jak napisał w swych wspomnieniach Tadeusz Pniewski ("Kalisz z oddali") - czuli "...potrzebę połączenia swoich sił, zespolenia .... entuzjazmu, stworzenia wspólnego dzieła...". Dziełem tym, wynikającym zresztą z uważnego czytania, i brania sobie do serca, wierszy patrona szkoły (który wszak pisał "...Szukajcie prawdy jasnego płomienia, szukajcie nowych, nieodkrytych dróg..." i "...Razem młodzi przyjaciele! W szczęściu wszystkiego są wszystkie cele...") były właśnie zbiorowe inscenizacje teatralne.

Za czasów pierwszego z opiekunów koła uczniowie wystawili (pod jego kierunkiem) dwie sztuki J. Słowackiego: "Fantazego" (wiosną 1930) i "Mazepę" (premiera 21 XI 1931; grano ją jeszcze następnego dnia i w styczniu 1932 r.). Przedstawienia te odbywały się na gościnnych deskach sali widowiskowej Stowarzyszenia Rzemieślników Chrześcijan, mieszczącej się w gmachu przy ulicy Piekarskiej. Po raz trzeci na scenie tej pokazano - z okazji 25-rocznicy śmierci autora - "Wesele" S. Wyspiańskiego. Reżyserem tego spektaklu był tym razem prof. S. Nowosielski. Przygotowania do jego wystawienia rozpoczęły się prawie równocześnie z początkiem roku szkolnego 1932/33. Ciągnęły się sporo czasu, chociaż próby odbywały się prawie codziennie, a w niedziele nawet dwukrotnie. Nie ma co się temu jednak dziwić, bo obsada sztuki była liczna, teksty ról spore, wykonanie dekoracji i strojów pracochłonne, a przecież wszystko musiało "grać jak należy". Premiera odbyła się, z 5-dniowym opóźnieniem, 10 grudnia 1932 roku. Nie było to byle jakie przedstawienie! To, jak i dwa poprzednie przygotowano niezwykle starannie i pieczołowicie.

Męskie role grali uczniowie dwóch ostatnich (VII i VIII) klas "Asnyka". Chociaż od tego czasu nie upłynęło zbyt wiele lat, to jednak nie udało się ustalić pełnej ich listy. Wiemy tylko, że Gospodarza grał Henryk Henczke, Dziennikarza - Józef Garliński, Czepca - Jerzy Grzybowski, Jaśka - Juta Anczykowski, Hetmana jego brat Włodzimierz, Stańczyka - Stanisław Piątkowski, Nosa - Stanisław Trzepacz, Chochoła - Tadeusz Pniewski, a Kubę - Henryk Pankiewicz. Odtwórcy pozostałych męskich ról - w tym tak ważnych jak Pan Młody i Poeta - pozostają nieznani. Umknęli z pamięci i z licznych informacji prasowych. Ale może nie wszystko jeszcze stracone? Może jednak ktoś pamięta i pomoże przedstawioną listę uzupełnić? Szkoda by było, gdyby ta piękna karta dziejów kaliskiego "Asnyka" "świeciła" pustkami.

W rolach kobiecych prof. Nowosielski obsadził w "Weselu" jak się to wówczas mówiło "panie z miasta" lub "panie z towarzystwa - matki, siostry i ciotki uczniów oraz ich znajome, które miały zdolności aktorskie, i które zechciały wziąć udział w przedstawieniu. Niestety i ta lista posiada luki, bo wiemy tylko, że Radczynię grała p. Żardecka, Marynę - p. Madejowa, Rachelę - Jadwiga Otwinowska (bratowa Stefana Otwinowskiego , byłego ucznia gimnazjum), a Marysię - p. Skąpska. I w tym przypadku liczymy na uzupełnienia.

Scenografię i kostiumy przygotowano samodzielnie, pod bacznym okiem reżysera. Część strojów pochodziła z kaliskiej wypożyczalni Rozentrauba, ale były i takie, które przywieziono aż z Warszawy - z teatru S. Jaracza "Ateneum".

Dzięki wielkiemu wysiłkowi i pilności całego zespołu mieszkańcy Kalisza otrzymali wspaniałe przedstawienie, którego nie powstydziłby się i profesjonalny teatr. Grano je - nie licząc premiery - jeszcze dwukrotnie: 11 i 17 grudnia 1932 roku. Zawsze przy pełnej widowni. Wiadomość o sukcesie scenicznym "asnykowskiego" "Wesela" szybko rozeszła się nie tylko po Kaliszu, ale trafiła także do warszawskich i poznańskich gazet. Najwięcej pisano oczywiście w prasie kaliskiej. Zawsze z pełnym uznaniem i pochwałami, bo był to prawdziwy sukces prof. S. Nowosielskiego i jego aktorskiego zespołu.

I o takich właśnie sukcesach warto pamiętać i trzeba je przypominać, co miałem na uwadze (obok zachęcenia do uzupełnienia posiadanych braków), pisząc powyższy tekst.

Jerzy Aleksander Splitt "Weselny sukces czyli "Asnykowcy" na scenie" w Biuletynie Stowarzyszenia Wychowanków Gimnazjum i Liceum im. Adama Asnyka w Kaliszu nr 6, kwiecień 1996.